Jeszcze kilka lat temu przygotowanie obiadu na kolejny dzień było po prostu elementem codzienności. Dziś ma swoją nazwę, tysiące inspiracji w mediach społecznościowych i rzędy idealnie przygotowanych pudełek na cały tydzień.
Meal prep stał się popularnym sposobem na organizację jedzenia – szczególnie wśród osób, które większość dnia spędzają w pracy. Czy rzeczywiście pomaga oszczędzić czas, pieniądze i ograniczyć codzienne zastanawianie się nad tym, co zjeść? A może to kolejny trend, który dobrze wygląda przede wszystkim w social mediach?
Czym właściwie jest meal prep?
Meal prep, czyli meal preparation, to przygotowanie posiłków z wyprzedzeniem – najczęściej na kilka kolejnych dni. Wbrew temu, co często widzimy w mediach społecznościowych, nie musi jednak oznaczać lodówki wypełnionej identycznymi pudełkami.
Możemy przygotować całe obiady albo tylko ich poszczególne elementy: ugotować kaszę, pokroić warzywa, przygotować sos czy zamarynować mięso. Dzięki temu późniejsze przygotowanie posiłku zajmuje znacznie mniej czasu.
W pewnym sensie tworzymy więc własną „dietę pudełkową” – dopasowaną do naszego rytmu dnia i tego, co lubimy jeść.
Dlaczego planowanie posiłków stało się tak popularne?
Samo przygotowanie jedzenia na zapas nie jest niczym nowym. Zmieniły się przede wszystkim powody, dla których to robimy. Kiedyś planowanie wynikało, między innymi, z mniejszej dostępności produktów. Dziś częściej jest odpowiedzią na szybkie tempo życia i potrzebę lepszej organizacji dnia.
Meal prep pozwala część codziennych decyzji podjąć z wyprzedzeniem. Zamiast każdego dnia zastanawiać się, co ugotować lub kupić na lunch, mamy już opracowany plan, a często również gotowy posiłek.
Znaczenie ma też rosnąca świadomość dotycząca marnowania żywności i jakości codziennej diety. Planowanie ułatwia spisanie listy zakupów, wykorzystanie produktów, które już mamy, i może ograniczać spontaniczne zakupy.
Mniej decyzji, więcej czasu
Jedną z największych zalet planowania posiłków jest oszczędność czasu w ciągu tygodnia. Nie oznacza to oczywiście, że gotowanie znika z kalendarza. Zamiast robić wszystko od początku każdego dnia, część pracy wykonujemy jednorazowo.
Korzyścią mogą być również bardziej przewidywalne wydatki. Jeśli lunch czeka już w lodówce, łatwiej zrezygnować ze spontanicznego zamówienia jedzenia przez aplikację czy zakupu przypadkowego posiłku po drodze.
Wcześniejsze planowanie daje też większą kontrolę nad tym, co jemy. Łatwiej pomyśleć o składzie i różnorodności posiłków, kiedy decyzji nie podejmujemy dopiero wtedy, gdy jesteśmy już głodni.
Kiedy planowanie staje się wyzwaniem?
To, co dla jednej osoby będzie ogromnym ułatwieniem, dla innej może stać się kolejnym obowiązkiem. Przygotowanie posiłków z wyprzedzeniem wymaga przecież planowania, zakupów i czasu.
Nie każdy chce też w niedzielę wiedzieć, na co będzie miał ochotę w środę. Jeśli przez kilka dni jemy podobne dania, może pojawić się monotonia, a przygotowany wcześniej lunch nie zawsze wygra z ochotą na coś zupełnie innego.
Ważne są również kwestie bezpieczeństwa żywności. Nie wszystkie produkty i potrawy dobrze znoszą przechowywanie przez kilka dni, dlatego warto uwzględnić nie tylko samo menu, ale też sposób i okres przydatności przygotowanych dań.
Czy sprawdzi się w Twoim rytmie dnia?
Planowanie posiłków może być szczególnie wygodne dla osób, które mają stosunkowo przewidywalny rytm dnia, a w miejscu pracy dostęp do lodówki i możliwość podgrzania posiłku.
Może być też dobrym rozwiązaniem dla rodziców, osób, które chcą mieć większą kontrolę nad swoimi nawykami żywieniowymi, oraz tych, którzy chcą ograniczyć wydatki na jedzenie poza domem.
Nie oznacza to jednak, że trzeba od razu przygotowywać wszystkie posiłki na cały tydzień. Dobrym początkiem może być zaplanowanie tylko lunchów do pracy na dwa lub trzy dni. To wystarczy, żeby sprawdzić, czy taki sposób organizacji rzeczywiście nam odpowiada.
Nie trzeba gotować na cały tydzień
Meal prep może być znacznie bardziej elastyczny, niż sugerują zdjęcia idealnie ułożonych pudełek. Czasem wystarczy przygotować tylko te elementy, które najbardziej usprawniają późniejsze gotowanie – ugotować kaszę lub ziemniaki, pokroić warzywa, upiec mięso albo zrobić większą porcję zupy i część zamrozić.
Dobrze sprawdzą się również potrawy, które nie wymagają dużego nakładu pracy: dania jednogarnkowe, gulasze czy zapiekanki. Nawet nocna owsianka zrobiona wieczorem jest prostą formą przygotowania posiłku z wyprzedzeniem.
A jeśli na gotowanie rzeczywiście brakuje czasu, można korzystać z dobrej jakości gotowych dań, półproduktów, cateringu dietetycznego czy restauracji oferujących menu lunchowe. Planowanie jedzenia nie musi oznaczać robienia wszystkiego samodzielnie.
Najważniejsze: znaleźć własny sposób
Meal prep może więc być czymś więcej niż trendem z mediów społecznościowych. Nie istnieje jednak jeden model, który sprawdzi się u wszystkich.
Dla jednej osoby będą to pudełka przygotowane na kilka dni, dla innej – większa porcja obiadu na jutro, zamrożona zupa czy składniki przygotowane wcześniej.
Najważniejsze, żeby planowanie rzeczywiście ułatwiało codzienność, zamiast stawać się kolejnym obowiązkiem. Jeśli dzięki niemu oszczędzamy czas, marnujemy mniej jedzenia i rzadziej zastanawiamy się w pośpiechu „co dziś zjem?”, to znaczy, że spełnia swoją funkcję.